Wysłany: Sro Sty 02, 2008 5:44 pm Kościół Katolicki jest wysoko niemoralny!
Minister Zdrowia Ewa Kopacz (PO)
Cytat:
sprzeciw Kościoła wobec dofinansowania metody zapłodnienia in vitro jest głęboko niemoralny. Niemoralność polega na nadużywaniu swojej nieformalnej władzy i wpływów na polityków", a przez to na pozbawieniu Polaków i Polek nadziei na macierzyństwo, gdy na realizację tego marzenia nie pozwoliła im natura, a co umożliwia współczesna nauka i medycyna.
Słowa pani minister pokazują, moim zdaniem, brak elementarnej wiedzy naszych drogich księży dotyczące in vitro. Mam wrażenie, że księża zakazują in vitro, ale nie wiedzą dlaczego... Dotychczasowe wypowiedzi duchownych jakie miałem okazję słyszeć w mediach były mało przekonywujące i mało rzeczowe. Czy to czasem nie prowadzi do ośmieszania kościoła i zarzucania mu takich bzdur jakie wypowiada np cytowana powyżej pani z Platformy?
Wiesz, to chyba w większości przypadków jest właśnie tak, że jak się czegoś nie zna lub ma się nikłą wiedzę, to zamiast ją poszerzyć staje się w opozycji do danego zagadnienia. Sztuką jest przyznać się, że jesteś niekompetentny w danej dziedzinie i że czas się douczyć lub przynajmniej doczytać. Stąd pewnie takie wypowiedzi, jakie miałeś okazję słyszeć z ust niektórych księży, ale z drugiej strony nie możemy generalizować, że wszyscy się niedouczeni. Politycy wyciągają wypowiedzi najbardziej prymitywne i na nich bazują, bo to one najbardziej ośmieszają.
Osobiście wolałabym, aby nasi włodarze najpierw uprościli procedury adopcyjne, a dopiero później zabrali się za dofinansowywanie in vitro. Są tysiące dzieci, które przez biurokrację i często irracjonalne wymagania są pozbawione szansy na normalny dom i rodzinę. Poza tym to pewnie kiepski temat dla polityków, bo Kościół zgodnie popiera inicjatywę adopcji, więc nie byłoby się czego czepiać
Pozdrawiam
_________________ Panie, proszę spraw,
aby życie mi nie było obojętne,
abym zawsze kochał to co piękne,
pozostawił ciepły ślad na czyjejś ręce...
Pomogła: 3 razy Wiek: 21 Posty: 89 Skąd: Jarząbkowo
Wysłany: Pią Sty 04, 2008 1:55 pm
in vitro? W to czy księża są czy nie są douczeni zostawię w spokoju jednak moje zdanie jest takie: nasze życie pochodzi od Pana i to On powinien mieć wyłączną wladzę jego dawania i zabierania! Sprzeciwiamy się eutanazji powinniśmy być przeciwni in vitro (choć to pierwsze jest na pewno o wiele mniej moralne niż drugie) Oba te przypadki czy "zabiegi" - jakkolwiek to nazwać zaprzeczają temu, że to wyłącznie od pana powinno pochodzić życie! A może Bóg mial coś na celu nie obdarzając danych ludzi potomstwem? Poza tym nie wiadomo jak to się skończy i skoro zapłodnienie in vitro nie jest regulowane z tego co mi wiadomo żadną ustawą jak na razie moze za parę lat "dzieci z probówki" będą mogły być dziećmi dwóch mężczyzn lub kobiet!?
_________________ najpierw trzeba wyglądać na świętego ale nim nie być
potem ani świętym nie być ani na świętego nie wyglądać
potem być świętym tak żeby tego wcale nie było widać
Sprzeciwiamy się eutanazji powinniśmy być przeciwni in vitro (choć to pierwsze jest na pewno o wiele mniej moralne niż drugie)
hmmm mnie się wydaje, że ciężko porównywać zabicie kilku istnień ludzkich w początkowej fazie życia do zabicia schorowanego człowieka. Ten drugi to teoretycznie ma jednak wybór (choć w praktyce różnie bywa), zarodki z zamrażalki wyboru nie mają... Stąd też nie wiem co dla mnie jest bardziej niemoralne - chyba oba są równie niemoralne.
Pomogła: 3 razy Wiek: 21 Posty: 89 Skąd: Jarząbkowo
Wysłany: Sob Sty 05, 2008 2:35 pm
yy sory popełnilam gafe. Biorąc pod uwagę uśmiercane zarodki - oczywiście masz rację. W sumie i to i to jest dla mnie wykroczeniem przeciwko 5 przykazaniu. I myślę, że wiedza, czy niewiedza księży na temat zapłodnienia in vitro, to slaby argument za tym, że Kościół nie powinien zabierać zdania jak niektórzy może uważają. Oczywiście ludzie niewierzący mogą mieć z tym problem, bo skoro istnienie człowieka to sprawa jakiejś tam rewolucji, to co to za różnica ile w tym "techniki" będzie ale myślę, że wierzący powinni jednak pozostawić sprawy "stwarzania" Bogu!
_________________ najpierw trzeba wyglądać na świętego ale nim nie być
potem ani świętym nie być ani na świętego nie wyglądać
potem być świętym tak żeby tego wcale nie było widać
ciekawy temat i jakże aktualny! myślę że metoda zapłodnienia "w szkle" to temat
znacznie głębszy niż z pozoru się wydaje; z mojego punktu widzenia zwolennicy in vitro
próbują przeforsować swoje poglądy aby sprawdzić podatność Polaków na "postępowe" zmiany, jeśli in vitro przejdzie, to za rok można spróbować z aborcją, za dwa lata z eutanazją, później przejdą jeszcze inne "tolerancyjne" projekty i tak w kilka lat zniżymy się do poziomu holenderskiej depresji, w końcu w zjednoczonej Europie wszyscy muszą śpiewać jednym głosem!
jestem daleki od głoszenia haseł w stylu "Polska chrześcijańska"
lecz uważam że bezmyślne kopiowanie zachodnich trendów i ślepe wpatrywanie się w
jedynie słuszną ideologię kreowaną przez możnych tego świata, tylko przyspieszy rozkład moralny społeczeństwa a Polska zleje się z resztą Starego Kontynentu w bezbarwną i zniewoloną masę; jako człowiek wolny nie zgadzam się na to
W temacie m. in. "in vitro" Kościół wypowiedział sie już w 1987 wydając
INSTRUKCJĘ O SZACUNKU DLA RODZĄCEGO SIĘ ŻYCIA LUDZKIEGO I O GODNOŚCI JEGO PRZEKAZYWANIA ODPOWIEDZI NA NIEKTÓRE AKTUALNE ZAGADNIENIA "Donum vitae"
W II części zatytułowanej INTERWENCJE W PRZEKAZYWANIE ŻYCIA LUDZKIEGO
czytamy m. in. "Przez "sztuczne przekazywanie życia" lub "sztuczne zapłodnienie" rozumie się tutaj różne metody techniczne podjęte dla uzyskania poczęcia ludzkiego, w inny sposób niż przez stosunek płciowy mężczyzny i kobiety. Instrukcja rozważa zapłodnienie jaja w probówce i sztuczną inseminację przez przeniesienie w narządy rodne kobiety spermy pobranej wcześniej od mężczyzny.
Założenie wstępne dla oceny moralnej takich metod stanowi rozważenie okoliczności i konsekwencji, jakie te metody pociągają odnośnie do należnego szacunku dla embrionu ludzkiego. Sukces zapłodnienia w probówce wymagał niezliczonej ilości zapłodnień i zniszczeń embrionów ludzkich. Jeszcze dzisiaj wymaga ono zwykle większych ilości owulacji ze strony kobiety: pobiera się kilka jaj, zapładnia i pielęgnuje przez jakiś czas w probówce. Zwykle nie wszystkie przenosi się do narządów rodnych kobiety; niektóre embriony, określane jako "nadliczbowe", niszczy się lub zamraża. Także niektóre embriony przeniesione do narządów rodnych kobiety marnują się ze względów eugenicznych, ekonomicznych lub psychologicznych. Takie dobrowolne zniszczenie istnień ludzkich lub używanie ich do różnych celów ze szkodą dla ich integralności i życia jest sprzeczne z przypomnianym już wcześniej nauczaniem na temat przerywania ciąży."
Polecam lekturę całego dokumentu: http://www.opoka.org.pl/b...ior/t_2_19.html
_________________ "radujcie się zawsze w Panu" Flp 4,4
Pomógł: 11 razy Wiek: 22 Posty: 476 Skąd: Czerniejewo
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 8:37 pm
Ostatnio na temat in vitro rozgadał się mój wykładowca z bioetyki ks. Paweł Bortkiewicz TChr (nawiasem mówiąc fajny koleś, dał mi zaliczenie na "ładne oczy" czy coś:D), wyjaśnił nam zawiłe kwestie związane z tą metodą le... no właśnie wcale nie leczenia(!) niepłodności. Ale obawiam się, że ja nie umiem przekazać zdobytej wiedzy dalej...
Tutaj znajduje się artykuł/wywiad z ks. Bortkiewiczem:)
Oto jego fragment:
Cytat:
Zapłodnienie in vitro jest przedstawiane, nawet przez minister zdrowia Ewę Kopacz, która sama jest z wykształcenia lekarzem, jako metoda "leczenia niepłodności". Ma to być oczywisty argument za refundacją tych zabiegów przez państwo...
- Czym jest in vitro? Na pewno nie jest to metoda leczenia niepłodności. Podstawową sprawą jest określenie, czym jest niepłodność. W moim odczuciu to jest przede wszystkim cierpienie i tak należałoby to traktować; człowiek musi się z nim w jakiś sposób zmierzyć. Czasem można się z nim zmagać, czasami trzeba się po prostu z tym pogodzić. Niepłodność jest cierpieniem, które czasem bywa chorobą, wtedy kiedy możemy określić jej przyczyny, zdiagnozować i poddać terapii. Takie przypadki są np., kiedy występuje niedrożność jajowodów czy kiedy można zastosować leczenie hormonalne. Ale w bardzo wielu przypadkach - a o takich zwłaszcza mówimy - to nie ma nic wspólnego ani z konkretną etiologią tej choroby, ani z konkretną terapią. Jeżeli rząd chce refundować sztuczne zapłodnienie in vitro, w tym heterologiczne, a więc takie, gdy przynajmniej część tzw. materiału rozrodczego pochodzi spoza pary małżeńskiej, to warto zauważyć, że w efekcie otrzymujemy sytuację taką, że para posiada dziecko, które najwyżej w 50 proc. jest genetycznie ich własnym, a często bywa tak, że w 100 proc. jest dzieckiem obcym, takie wypadki istnieją. W takim razie czy nie należałoby refundować poradni adopcyjnych czy całego procesu adopcji, którą też w takim wypadku należałoby traktować jako metodę terapeutyczną...
do przeciwników in vitro- sam nie wierzę w boga (już) ale Wy wierzycie, więc skoro bóg dał wam (nam) rozum to chyba tylko po to byście (byśmy) z niego korzystali. wiec jeśli dwoje ludzi nie może mieć dzieci dlaczego nie mieli by skorzystać z in vitro? czy człowiek urodzony tą metodą będzie mniej wartościowy? czy urodzi się chory lub naznaczony czymś? czy urodzi się bez duszy? ....?
czy człowiek urodzony tą metodą będzie mniej wartościowy?
absolutnie jest takim samym człowiekiem jak każdy z nas, tyle tylko, że oprócz niego jest jeszcze paru innych, których po wybraniu jednego potrzebnego do urodzenia, spuszcza się w kiblu.
hm, to tu i jest pewna racja choć zarodek ludzi W okresie implantacji (około 6-7 dzień po zapłodnieniu) składa się z kilkuset komórek, ma kształt wklęsłej kuli o średnicy około 0,14 mm (grubości kartki papieru). i nie dorównuje nawet słabo rozwiniętej i schorowanej kijance. zarodek natomiast przy zapłodnieniu in vitro jest umieszczany w macicy w drugim do piątego dnia od zapłodnienia.(poczytałem se hehe ) jeśli chodzi o to że inne nie udane są spuszczane w kiblu to też nie prawda, no a przynajmniej tak nie do końca. są zamrażane w taki sposób że nie giną i mogą być wykorzystywane w późniejszym czasie, lub pary decydujące się na tą metodę dostają deklarację do podpisania (nieobowiązkową) że jajeczka mogą być wykorzystane przez inne pary.
zgodzę się co do tego że myśląc nawet o takim kilku dniowym zarodku który nie został jednak wykorzystany można uronić łezkę w końcu miał kiedyś zostać człowiekiem...
swoją drogą szczepionki wywoływały niegdyś podobną burze jak w temacie
_________________ "Stosując zasadę oko za oko... uczyni się świat ślepym" Mahatma Gandhi.
zarodek ludzi W okresie implantacji (około 6-7 dzień po zapłodnieniu) składa się z kilkuset komórek, ma kształt wklęsłej kuli o średnicy około 0,14 mm (grubości kartki papieru). i nie dorównuje nawet słabo rozwiniętej i schorowanej kijance
Hmmm... Bóg daje życie człowiekowi od samego początku, nie od któregoś tam dnia. Przecież to by było bez sensu. Jeśli wierzy się, że Bóg daje życie to nie można stwierdzić, że człowiek staje się istotą od jakiegoś tam okresu rozwoju. Przecież Ty też jesteś teraz zbiorem komórek - czy to oznacza, że można powiedzieć, że człowiekiem nie jesteś??
agaton25@gmail.com napisał/a:
w końcu miał kiedyś zostać człowiekiem...
No właśnie chodzi o to, że był człowiekiem. I właśnie o to chodzi, że "niewykorzystane" zarodki się wyrzuca. Nie wiem ile % trafia do zlewu, ale to nie ma znaczenia. Życie to życie.
Przykro mi, że tak postrzegasz sprawę.
Pozdrawiam.
_________________ "Życie ludzkie jest ważniejsze, niż czyjeś małe interesy"
tak właściwie nie potrafię określić swojego punktu widzenia w tej sprawie, chciałem tylko pobudzić troszkę dyskusję bo wydała mi się ciekawa a sam temat o wiele bardziej intrygująca niż zamierzchłe dysputy na temat szczepionek.
muszę sprawę przemyśleć by móc się określić.
dzięki że wpadłeś by ze mną pogadać
a co do wyrzucania zarodków w niektórych krajach wysoko rozwiniętych ze względów humanitarnych pobiera się tylko jedno jajeczko i tworzy z niego oczywiście pojedynczy zarodek. co wy na to?
w niektórych krajach wysoko rozwiniętych ze względów humanitarnych pobiera się tylko jedno jajeczko i tworzy z niego oczywiście pojedynczy zarodek. co wy na to?
póki co to niestety czysta teoria... Gdyby to było możliwe to in vitro byłoby z etycznego punktu widzenia czymś dużo mniej dyskusyjnym i osobiście byłbym bardziej przekonany do takiej metody.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum