Wysłany: Pon Maj 26, 2008 5:26 pm Rozwód kościelny!
Mam pytanie o Waszą opinię co sądzicie o rozwodach kościelnych?? Mężczyzna po rozwodzie 8 lat matka dzieci 3 lata temu je pożuciła...i nie utzymuje kontaktu. Ojciec wychowuje je, czy ma możliwosć otrzymania rozwodu kościelnego...??
_________________ "Pan światłem i zbawieniem moim"Psalm27
"...i że Cię nie opuszczę aż do śmierci" - gdyby nie te słowa w czasie udzielania sakramentu to pewnie można by wziąć rozwód, a tak to trzeba czekać aż do śmierci.
Zgadzam się z Bamboszem. Małżeństwo to sakrament, to małżonkowie wypowiadając słowa przysięgi sami go sprawują, a Chrystus daje im siły na to żeby trwać w tych postanowieniach.
Chrystus powiedział też: "A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela»" Mt 19,6
Michel Quist napisał kiedyś taki wiersz:
Musicie zawsze powstawać!
Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.
Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".
To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.
Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".
Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.
_________________ "...przez Ducha Świętego Bóg przychodzi zamieszkać w nas..." List z Cochabamby
Pomogła: 3 razy Wiek: 21 Posty: 89 Skąd: Jarząbkowo
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 9:57 pm
Ale halo.
Ktoś tu jest w błędzie - albo Wy,albo ja.
Z tego co mnie uczono nie ma rozwodu kościelnego!!!!!! Małżeństwo raz przed Bogiem zawarte jest nierozerwalne, choćby się paliło i waliło. Jest stwierdzenie nieważności małżeństwa - a to, zupełnie inna sprawa. Z tego, co się orientuję może mieć miejsce tylko wtedy, kiedy specjalna - nazwijmy to komisja (bo się dokładnie nie znam), stwierdzi, ze małżeństwo zostało zawarte nieważnie, a raczej w ogóle nie zostało zawarte. Np, jeśli małżonkowie składali sobie przysięgę pod przymusem, albo jedno z nich było np niepoczytalne lub zataiło chorobę, która może mieć wpływ na potomstwo. Jednym słowem, warunki konieczne do ważnego zawarcia małżeństwa nie zostały spełnione. Jeśli się mylę proszę o sprostowanie.
ps.: na Twoje pytanie psalmistko nie ma wiec odpowiedzi konkretnej ot tak - sprawa musiała by trafić do odpowiedniego sądu i tylko wtedy jeśli ten stwierdziłby że małżeństwo nie zostało zawarte, mogliby oni otrzymać tak błędnie zwany "ROZWÓD KOŚCIELNY" (który oczywiście nie istnieje)
_________________ najpierw trzeba wyglądać na świętego ale nim nie być
potem ani świętym nie być ani na świętego nie wyglądać
potem być świętym tak żeby tego wcale nie było widać
Pomogła: 3 razy Wiek: 21 Posty: 89 Skąd: Jarząbkowo
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 11:14 pm
Taaaa.... ale błagam, nie używajmy jej! Przez nieodpowiednie używanie niektórych terminów rodzą się takie małe herezje. Myślę, ze trzeba nazywać rzeczy po imieniu, żeby nie doprowadzić do nieporozumień i podziałów. tak więc nie ma czegoś takiego jak ROZWóD KOśCIELNY nawet stosowane jako tylko potoczna nazwa, bo sens jest całkiem inny!
Nie można rozwiązać czegoś co nie istniało a właśnie rozwiązanie ma na celu rozwód! Nie możną unieważnić małżeństwa raz zawartego można jedynie stwierdzić, że nie zostało ono zawarte!
Dzięki Wierzbie mogę się posłużyć nazwiskiem bardziej kompetentnym oraz za poleceniem wyżej wymienionej odesłać do Kodeksu Prawa Kanonicznego
_________________ najpierw trzeba wyglądać na świętego ale nim nie być
potem ani świętym nie być ani na świętego nie wyglądać
potem być świętym tak żeby tego wcale nie było widać
Pomogła: 3 razy Wiek: 21 Posty: 89 Skąd: Jarząbkowo
Wysłany: Sro Maj 28, 2008 1:42 pm
hmm Czarku nie wiedzialam o tym - wybaczcie więc. Jednak jeśli chodzi o treść tego artykułu nie dostrzegłam w nim nic sprzecznego, przynajmniej w pierwszym akapicie, na który zwróciłam szczególną uwagę.
_________________ najpierw trzeba wyglądać na świętego ale nim nie być
potem ani świętym nie być ani na świętego nie wyglądać
potem być świętym tak żeby tego wcale nie było widać
unieważnienie małzenstwwa to oficjalna nazwa a rozwod koscielny to taka potoczna
podejrzewam, że są sytuacje patologiczne, gdzie mozliwości uniewaznienia sie nadużywa. Nie oznacza to jednak, że istnieje rozwód kościelny.
Dla uzyskania rozwodu cywilnego powodem może być nie mieszkanie ze sobą długi czas, bicie współmałżonka, alkoholizm itd...
Dla unieważnienia małżeństwa przez Kościół to nie ma najmniejszego znaczenia - liczą się jedynie fakty sprzed ślubu (czyli np zatajenie choroby psychicznej, niepłodności itp).
Może być więc tak, że unieważnienie dostanie para przyzwoitych ludzi, gdzie całkiem spoko kobieta ma rozdwojenie jaźni i nie powiedziała o tym przyszłemu mężowi, a związek gdzie mąż katuje żonę unieważnienia nie uzyska.
Z tego co mnie uczono nie ma rozwodu kościelnego!!!!!! Małżeństwo raz przed Bogiem zawarte jest nierozerwalne, choćby się paliło i waliło.
Ależ oczywiście, że w Kościele Katolickim istnieje coś takiego jak rozwiązywanie węzła małżeńskiego. Może to nastąpić:
a) przez dyspensę papieską od małżeństwa ważnie zawartego, a niedopełnionego 1142
b) na mocy przywileju Pawłowego KKK 1143
Przedsoborowy kodeks przewidywał jeszcze rozłączenie małżonków przez uroczyste złożenie profesji zakonnej przez jedną ze stron, jeśli małżeństwo nie zostało dopełnione.
monika napisał/a:
specjalna - nazwijmy to komisja (bo się dokładnie nie znam), stwierdzi, ze małżeństwo zostało zawarte nieważnie, a raczej w ogóle nie zostało zawarte.
ta "komisja" to w przypadku np. Gniezna Trybunał Metropolitalny w Gnieźnie trybunałem odwoławczym dla Gniezna jest Trybunał Metropolitalny w Poznaniu, a oprócz tego zawsze można poprosić, aby sprawą zajął się Trybunał Roty Rzymskiej.
Z tego co mnie uczono nie ma rozwodu kościelnego!!!!!! Małżeństwo raz przed Bogiem zawarte jest nierozerwalne, choćby się paliło i waliło.
Ależ oczywiście, że w Kościele Katolickim istnieje coś takiego jak rozwiązywanie węzła małżeńskiego. Może to nastąpić:
a) przez dyspensę papieską od małżeństwa ważnie zawartego, a niedopełnionego kan 1142 KPK
b) na mocy przywileju Pawłowego kan 1143 KPK
Przedsoborowy kodeks przewidywał jeszcze rozłączenie małżonków przez uroczyste złożenie profesji zakonnej przez jedną ze stron, jeśli małżeństwo nie zostało dopełnione.
monika napisał/a:
specjalna - nazwijmy to komisja (bo się dokładnie nie znam), stwierdzi, ze małżeństwo zostało zawarte nieważnie, a raczej w ogóle nie zostało zawarte.
ta "komisja" to w przypadku np. Gniezna Trybunał Metropolitalny w Gnieźnie trybunałem odwoławczym dla Gniezna jest Trybunał Metropolitalny w Poznaniu, a oprócz tego zawsze można poprosić, aby sprawą zajął się Trybunał Roty Rzymskiej.
A co mówicie ludziom, którzy nie żyją już razem dłuższy czas... Jest mnóstwo powodów by zakładać, że nie potrafią już być razem i naprawić tego, co sami popsuli. Z jednej strony nie ma podstaw, by uzyskali stwierdzenie nieważności małżeństwa -bo zawarli go ważnie. A z drugiej...
Modlę się za dwa takie małżeństwa. I sama nie wiem o co powinnam się modlić?
Jak Wy uważacie?
A co mówicie ludziom, którzy nie żyją już razem dłuższy czas... Jest mnóstwo powodów by zakładać, że nie potrafią już być razem i naprawić tego, co sami popsuli. Z jednej strony nie ma podstaw, by uzyskali stwierdzenie nieważności małżeństwa -bo zawarli go ważnie. A z drugiej...
Wydaje mi się, że ciągnięcie na siłę związku, który już właściwie nie istnieje nie przyniesie nic dobrego, a tylko pogłębi zranienia. Jeżeli żadne z małżonków nie jest już w stanie nawet na siebie patrzeć, tworzyć rodziny, nawiązywać jakichkolwiek relacji, to do niczego nie prowadzi. Nawet jeśli w tej rodzinie są dzieci sądzę, że nie ma niczego gorszego dla dziecka jak widok wiecznie kłócących się rodziców czy nie odzywających się do siebie.
Mimo, że małżeństwo to sakrament i jak wyżej pisaliście, jest nierozerwalne (przynajmniej takie powinno być), czasami rozwód to chyba lepsze rozwiązanie.
_________________ "...przez Ducha Świętego Bóg przychodzi zamieszkać w nas..." List z Cochabamby
Pomógł: 11 razy Wiek: 22 Posty: 476 Skąd: Czerniejewo
Wysłany: Sob Cze 20, 2009 10:52 pm
Hmm ne moge się zgodzić z tym, że rozwód jest lepszym rozwiazaniem, kiedykolwiek.
Po coś przed Bogiem przysięga się wierność aż do śmierci. Trzeba mieć wtedy świadomość, że bierzemy żonę/męża z jej/jego przyszłymi wadami etc.
A tak, to robimy z Boga zabawkę. Przecież On wie jak jest ciężko i jest w tym wszystkim.
A co do pytania siostry. Bóg nie takie sytuacje wyprowadzał na prostą. Po prostu musimy się modlić. Intencje zna Bóg:)
Będę pamiętał o tych małżeństwach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum